Tytuł jest specjalnie przewrotny. Jakoż, że w języku angielskim mamy irytujący wyraz friend, który zastąpi Ci kolegę, koleżankę, przyjaciela, przyjaciółkę (tych ostatnich możemy stworzyć przez dodanie 'best'), nie ma jednowyrazowego określenia przyjaciela w rodzaju męskim, ponieważ boyfriend oznacza chłopaka.
Jeśli zrozumieliście sens mojego wywodu i podzielacie ból związany z koniecznością wpisywania całej długiej frazy guy best friend, to lubię Was jeszcze bardziej niż zwykle.
Ten post jak już się pewnie domyśliliście dotyczy przyjaźni damsko-męskiej, która ISTNIEJE I MA SIĘ BARDZO DOBRZE!
Wiele osób wątpi w jej egzystencję. Nie lubię opinii, że bliższa znajomość z chłopakiem musi się kończyć chodzeniem ze sobą, szczególnie w wieku gimnazjalnym, gdzie tego typu "związki" trwają najwyżej miesiąc (zwykle, moja przyjaciółka chodzi z chłopakiem już prawie rok; nie jestem jednak pewna czy w naszym wieku to ma duży sens).
Ja w nią szczerze wierzę (ale rymy ^^). Wydaje mi się, że każda dziewczyna skrycie potrzebuje chłopaka, który będzie się nią po prostu opiekował. Może nie oficjalnie, nie w świetle reflektorów, ale będzie stał z boku i trzymał za ciebie kciuki. Nie pozwoli, żebyś była smutna, a gdy jakiś głupi gość złamie ci serce, on weźmie kij od baseballa i złamie mu twarz... (of course w przenośni).
Taki przyjaciel daje Ci konstruktywne rady, gdy powiesz mu coś w sekrecie nawet nie wpadnie na pomysł, żeby komuś wygadać. Możesz toczyć z nim zupełnie bezsensowne konwersacje, a po ich skończeniu nie musisz się martwic co miał na myśli, bo zwykle miał na myśli to co właśnie napisał. Zawsze Ci powie, że ładnie wyglądasz.
Jak fajnie, że mam takiego przyjaciela!
PS A co Wy uważacie o przyjaźni damsko- męskiej? Czekam na autora najciekawszej opinii.